
Mia:
Podwładny wyjechał na 10 dni. W sumie to da się bez niego żyć, choć nikt nie jest taki miły dla mnie jak on. Ale czasami jak coś powie to mi w pięty idzie - że wredna, że neurotyczna, nietowarzyska. Jak go nie ma to przynajmniej jest jednoznaczne komu przypominać o serwowaniu jedzenia. Podwładna teraz jeszcze chodzi do dwóch domów z kotami, które chwilowo są same i niby one jedzą mniej od nas. Biedne kotki.
Rudolf:
Jak wyjeżdżał to kazał mi pilnować swojej dziewczyny. Hehe, chyba czai, że to ja teraz będę z nią sypiał i to na jego poduszce. Czuję się świetnie jako pan domu. Mam zamiar pozbyć się lodówki bo w niej zamknięte jest jedzenie. Jak ją wyrzucę to będzie łatwiejszy dostęp do ryb, mleka i serów, o puszkach nie wspominając.